poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Avia JL Pilot XXL (czyli wodołaz by Juri)

Avia JL Pilot XXL (czyli wodołaz by Juri) (data zakupu: 07.2012)

Wakacyjny okres miał być początkiem mojego odwyku od zakupów zegarkowych. Ostatni nabytek oraz oczekiwanie na forumowca CW na rok 2012 miało wystarczyć mi do świąt Bożego Narodzenia. Jak łatwo się domyśleć moja słaba silna wolna znowu przegrała. Przedłużająca się realizacja zegarka formowego spowodowała uczucie pustki. Niestety, jedynym znanym mi sposobem na jej wypełnienie było znalezienie nowego celu. Kolejne wieczory spędzone na forach internetowych spowodowały, że z dnia na dzień powstała lista “niedrogich” umilaczy mogących pomóc w oczekiwania na kolejny zegarek. Większość z nich po przespanych kilku nocach odchodziła w zapomnienie bądź została zastępowana kolejnymi pozycjami. Wszystko jednak do czasu…
Zakup Alphy i Magretki nie był pierwszym moim kontaktem z kopertami wzorowanymi na znanej włoskiej marce. Podczas poszukiwań pierwszego noworuska natrafiłem na zegarki produkcji MC zwanych Vodołazami. Są to produkty także nawiązujące w swym kształcie do zegarków Oficyny oraz które cieszą się sporą sympatią w świecie zegarkowym. Bum na nie można było zaobserwować w roku 2006, kiedy to na naszych polskich forach wielu użytkowników stało się posiadaczem “dostępnego” Pama. Trzeba zaznaczyć, że w owym czasie ich cena była bardziej niż przystępna. Zegarki oferowały coś jeszcze, mianowicie rosyjskie serce. W późniejszym czasie zostały wyparte przez różnej maści homary włoskiej oficyny pochodzące z Chin. Moje bardziej zachowawcze podejście przy zakupie pierwszego noworuska zaowocowało zakupem Aviatora. Nie zmienia to faktu, że Vodołaz został dostrzeżony. 
 
Kolejny raz na produkt MC natrafiłem na zlocie zegarkowym, gdzie miałem przyjemność pooglądać Vodołaza na żywo. Pierwszy zaskoczeniem było, że 44mm koperta wcale aż tak nie przeraża. Surowy charakter zegarka zrobił na mnie na żywo jeszcze większe wrażenie. Krótkie poszukiwanie aktualnej ceny tego modelu (wynoszącej wówczas ok. 850zł) wyleczyło mnie z kolejnego zakupu. Aż po czasie z pomocą przyszła z pomocą zatoka i Pan Juri. 
 
Podczas przeczesywania Internetu za coraz ciekawszymi zegarkami natrafiłem na osobę Juriego Levenberga. Jest to dość barwna postać w świecie zegarkowym. Mieszkający na stale w Niemczech Rosjanin z pochodzenia jest autorem książki traktującej o zegarmistrzostwie oraz jednym z najlepszych sprzedawców zegarków zza północnej granicy w Europie. Jako ciekawostkę należy dodać, iż Pan Juri posiada także prawa do kilku marek w tym Pilota oraz Avia. Zegarki te są mocno inspirowane innymi znanymi Rosyjskimi markami takimi jak Aviator, MC czy Poljot - W sumie ciężko mówić to o inspiracji, gdyż produkty te bazują na komponentach dokładnie tych marek. Różnice w oferowanych modelach sprowadzają się zazwyczaj do zmiany tarczy i paska. Ich ceny są także bardziej przystępne. 
 
Levenberg prowadzi sprzedaż swoich produktów (a także innych rosyjskich marek) właśnie poprzez zatokę i stronę internetową. Pierwsza droga jest jednak dużo bardziej atrakcyjna, a to z powodu systematycznego wystawiania niektórych produktów w licytacjach. Tak też było z bohaterem niniejszej recenzji. Avia Pilot XXL, czyli Vodołaz w wersji Juriego w stacjonarnej cenie zostałby niezauważony (ok. 900zł), jednak możliwość zakupu go z licytacji zachęciła mnie do ustawienia kwoty maksymalnej na 120 Euro. Efekt? Cena końcowa 118 + 9,9Euro wysyłka. 
 
Po przeszło 9 dniach dotarła do mnie paczuszka z Niemiec. Zegar przychodzi w białym kartoniku skrywającym właściwe czarne opakowanie pilota. W środku znajdziemy fakturkę i gratisowy oryginalny czarny skórzany pasek marki Pilot zakończony sygnowaną klamerką. Jest to miłym zaskoczeniem, gdyż na aukcji nie było o nim słowa. Pierwsze wrażenie jest jednak dość średnie. Wyrazisty żółtawo/zgniło zielony kolor dołączonego 24 milimetrowego paska typu nato nie wzbudza pozytywnych emocji. Nie da się mu jednak odmówić praktyczności, gdzie przy letnich upałach okazuje się on niezastąpiony. Jego długość zaś powinna spokojnie pozwolić zapiąć go na niemal każdym nadgarstku. 
 
Sam zegarek prezentuje się już dużo lepiej. Lekko szczotkowana koperta Avii jest wykonana bardzo dobrze. Pomimo jej 44mm średnicy wymiar lug-to-lug okazuje się rozsądny, dzięki czemu zegarek nie tworzy przytłaczającego wrażenia na nadgarstku. Zwężana luneta została zamknięta wypukłym mineralnym szkłem, które już pod niewielkim kątem potrafi zniekształcić czytelność tarczy. Tu warto zwrócić uwagę na to, że szkło przyszło z paprochem od wewnętrznej strony - jest to dość łatwe do usunięcia, jednak w nowym zegarku może osoby nie wprawione w boju zirytować. Pod szkiełkiem znajduje się czarna tarcza avii, która została wykonana w stylu California. Dzięki temu mamy tu połączenie rzymskich i arabskich indeksów. Są lekko wypukłe i zostały naniesione zieloną warstwą luminescencyjną, która w ciemności świecącą lekko niebieską barwą. Na godzinie 3 mamy ładnie wkomponowane polerowane logo marki “Pilot”. a w porównaniu do pierwowzoru od Moscow Classic nie przytłacza ono tu swoją wielkością. Dla przeciwwagi na godzinie 9 znalazła się ryflowana subtarcza od małej sekundy. Niestety, producent nie pokusił się o pokrycie jej święcącą warstwą. Dopełnieniem całości są czarne wskazówki, które także zostały wypełnione warstwą luminescencyjną w minimalnie jaśniejszej tonacji od pozostałych indeksów na tarczy. Efektem jest zmiana koloru ich świecenia na zielony. Całość tarczy wygląda dość atrakcyjnie, a dzięki połączeniu dwóch kolorów ciekawie świeci. Niestety, jest to efekt dość krótkotrwały. 
 
Uzupełnieniem koperty, jest bardzo ładnie wykonana zakręcana koronka. Gwint póki co chwyta pewnie, jednak sama praca wałka w mechanizmie jest dość ciężka. Trzeba dużego wyczucia aby ustawić go w pozycji do nakręcania bądź ustawienia godziny. Serce Avii stanowi mechanizm będący już niemal legendą. Mołnia, tu w wersji 3602 (w odróżnieniu od 3603 nie posiada ona systemu anty-wstrząsowego) od lat napędza niezliczoną ilość zegarków kieszonkowych i cieszy się dużym zaufaniem i sympatią użytkowników. Często także jest wykorzystywana przy przeróbkach różnej maści zegarków. Nie jest to może najdokładniejszy mechanizm o ręcznym naciągu, jednak przez lata udowodnił swoją bezawaryjność oraz ma jeszcze jedną niepowtarzalną cechę - dźwięk. Jego głośnego cykanie nie sposób pomylić z innym mechanizmem. Przy pełnym naciągu Mołnia odwdzięczy nam się pracą na poziomie prawie 45 godzin. Mechanizm ma też jedną wadę, mianowicie jest nieprodukowana od roku 2007 i aktualnie dostępne werki to pozostałości magazynowe. Całość zostało przykryte zakręcanym polerowanym deklem co specjalnie nie razi, gdyż w tej wersji nie jest to najpiękniejszy mechanizm. Na deklu jak na rosyjski zegar przystało znalazła się limitacja modelu - w moim przypadku jest to numer 105 z 250. Całość wykonania koperty powinna zapewnić wodoszczelność na poziomie 10 atmosfer. 

Avia została zakupiona jako zegar roboczy, gdzie jej wyrazista, masywna koperta dobrze komponuje się z luźnym nieformalnym strojem. Dodatkowo połączenie jej z paskiem typu nato dodaje całości “militarnego” charakteru. Jego kolor jednak jest dość “pretensjonalny” w efekcie czego zakupiony został materiałowy pasek Phalanx produkcji crown&buckle. Spore rozmiary powodują także, że ciężko Avii na ręku nie zauważyć a jej waga daje poczucie niemal bezpieczeństwa. Wersja szczotkowana na pewno jest mniej elegancka od dostępnej polerowanej, oczywiście o ile przy tego typu kopercie można mówić o elegancji, jednak dla mnie to ona idealnie pasuje do charakteru Pilota. 
 
Zegar, mimo wszystko łatwego wejścia u mnie nie miał. Z powodu kształtu koperty naturalnie zestawiony został z Magrette i Alphą, a z powodu lotniczego charakteru przyrównany do Aviatora i Auguste Reymonda. Pomimo kilku wad i przewagi konkurencji vodołaz by Juri dzielnie się trzymał w tym porównaniu. Charakterystyczna koperta, pomimo że inspirowana Oficyną, posiada mocno indywidualny surowy rosyjski charakter, przez co Avię ciężko pomylić z innym zegarkiem, a tykająca w środku rosyjska dusza dopełnia całości. Te dwa elementy sprawiły, że jest to zegar niemal kultowy, obok którego fani czasomierzy zza północnej granicy nie mogą przejść obojętnie.
 
Czy Pilot Avia ma wady? Oczywiście, jest kilka o których wypada wspomnieć. Brak szafirowego szkła przy “sklepowej cenie” w pancernym zegarku lekko razi. Zaufania nie wzbudza także zakręcana koronka w połączeniu z ręcznym naciągiem, o której awariach na forach było głośno. Nie można też przemilczeć pobrudzonego od środka szkiełka. 

Mimo to uważam, że Pilot Avia czy też Vodołaż obok Alphy stanowi niezłą alternatywę dla Pama, gdzie w rozsądnej cenie można mieć ciekawie wyglądający zegar twórczo czerpiący z włoskiej oficyny. Oczywiście, można się pokusić o zakup chińskiego Parnisa czy Maryny, których wykonanie nie będzie odbiegać od Avii, jednak w moim odczuciu Vodołazy podczas inspirowania się Paneraiem nie zatraciły swojej rosyjskości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz