środa, 3 lutego 2016

G Gerlach Enigma


G Gerlach Enigma (data testu 02.2016)


Recenzje zegarków fundacji G. Gerlach na moim blogu stają się już powoli swoistą tradycją. Dzięki przeprowadzanym co pewien czas akcjom promocyjnym związanych z udostępnianiem przez producenta swoich wybranych modeli dla członków forum zegarkowego Czwarty Wymiar systematycznie nadarza mi się okazja aby obcować z ich produktami. Muszę przyznać, że bardzo lubię brać udział w tym swoistym forumowym maratonie, który umożliwia nieraz zapoznać mi się z produktami, które nie zawsze znajdują się w kręgu moich zainteresowań. Warto czasem bowiem wyrobić sobie zdanie o danym modelu aby móc je później skonfrontować z resztą zegarkowej społeczności na różnych forach i mieć punkt odniesienia do innych produktów.


Tym razem do testów udostępniony został jeden z najnowszych wypustów fundacji jakim jest tajemniczo brzmiąca z nazwy Enigma. Nie będę ukrywał, że jest to jeden z tych zegarków, które jeszcze przed swoją premierą potrafił podnieść mi nieźle ciśnienie i to niestety w negatywnym słowa tego znaczeniu. Całemu zamieszaniu jak zawsze w moim przypadku winny jest kwarc. Przed testem obiecałem sobie jednak, że opisując wrażenia związane z obcowaniem z Enigmą spróbuję zachować chłodny dystans wierząc, że chłopaki dostrzegą drzemiący w tym projekcie potencjał i z czasem wprowadzą też do oferty model wyposażony w mechaniczne serce.


Jak na złość zegarek dotarł do mnie w mało fortunnym momencie, przez co z wyznaczonych standardowo siedmiu dni na testy pozostało mi jedynie pięć. Czy czas ten wystarczył mi aby wyrobić sobie zdanie na jego temat? Oczywiście, że tak. Kupując zegarek w sklepie stacjonarnym nie mamy wszak nawet grama takiego komfortu jaki daje kilkudniowe jego użytkowanie. Tych dwóch dni brakuje mi po prostu dlatego, że Enigma okazała się wyjątkowo wdzięcznym obiektem do testów Jest to po prostu jeden z tych zegarków, o których obecności na ręku zapomina się już po chwili, a większości z was nie muszę przekonywać jak ważna jest to cecha użytkowa.


Tradycyjnie warto zacząć od tego w jakiej formie dociera do nas Enigma. Klasyczne jasne drewniane pudełeczko sprawia sympatyczne wrażenie i osobom, które jeszcze nie dorobiły się zbiorczych skrzyneczek (są takie?) może służyć za ekspozytor do tymczasowego przechowywania swojego Gerlacha. W środku jak zawsze w przypadku produktów z logiem fundacji bywa, w osobnej kopercie otrzyjmy skróconą instrukcję obsługi oraz dodatkowe gadżety w postaci sygnowanej ściereczki i solidnego przyrządu do zmiany paska. Zdejmując zegarek z poduszki sporym zaskoczeniem okazała się dla mnie niemała waga Enigmy. Gdyby nie nieżywa tarcza, byłbym przekonany, że mam do czynienia z zegarkiem wyposażonym w mechaniczne serce. Trzeba przyznać, że już na wstępie Enigma wzbudziła moje zaufanie sprawiła wrażenie trwałości i solidności.


Pierwsza przymiarka przyniosła kolejne zaskoczenie. Katalogowe wymiary wynoszące odpowiednio 43x49x13 mm w żaden sposób nie przekładają się na jej obraz na ręku. Okazuje się bowiem, że na żywo mamy do czynienia z naprawdę kawałem solidnego czasomierza. Winna jest temu koperta, a dokładniej jej charakterystyczny masywny kształt, który na myśl od razu nasunął mi inne zegarek z mojej kolekcji jakim jest Magrette Moana. I to właśnie te kształty powodują, że Enigmę nosi się tak samo dobrze – a wspomniana Magrette to jeden z najwygodniejszych zegarków z mojej kolekcji. Osoby z mniejszymi nadgarstkami nie powinny jednak specjalnie obawiać się jej wymiarów, bo 49mm od ucha do ucha oraz kształt koperty skutecznie rekompensują ewentualne braki centymetrów w obwodzie.


Jakość wykonania koperty broni się sama. Nawet chcąc nie specjalnie jest tu do czego się doczepić. Szczotkowane powierzchnie wyglądają dobrze i podkreślają roboczy charakter zegarka. Obecność czarnego, stu dwudziesto klikowego bezela, także pozytywnie odbija się na wizualnej stronie projektu. Pracuje on z przyjemnym, wyczuwalnym oporem przez co nie powinniśmy mieć problemów z jego ewentualnym przypadkowym przestawieniem. Przede wszystkim jednak, bezel stanowi ciekawy kolorystyczny kontrast względem srebrnego wewnętrznego pierścienia z naniesioną skalą tachymetryczną. I tak dochodzimy do tarczy testowanej Enigmy.  


Ponieważ mamy do czynienia z zegarkiem wyposażonym w dodatkowe funkcji w postaci stopera oraz wskazania czasie w formacie dwudziesto cztero godzinnym na tarczy nie mogło zabraknąć dodatkowych totalizatorów. To właśnie one nadają tego specyficznego wyglądu testowanej Enigmie. Sporo uroku dodają również wyraziste indeksy godzinowe, które dodatkowo zostały wypełnione masą luminescencyjną. Tej nie zabrakło również na prostych wskazówkach godzinowej i minutowej. O ile te dobrze wpisują się w koncepcję tego projekt, to mi jednak nie specjalnie przypadł do gustu kształt pozostałych, czerwonych, strzelistych wskazówek. Także zastosowany niemal granatowy kolor tarczy, zważywszy na zastosowaną na szafirowym szkle mocną warstwę antyrefleksyjną osobiście mnie nie powalił. Producent o tym fakcie tym pomyślał już zawczasu i Enigmę możemy zakupić w aż sześciu wersji kolorystycznych – w tym w bardzo wyrazistych żółtym i pomarańczowym.


W przypadku zegarka wyposażonego w kwarcowy mechanizm nikogo nie powinno dziwić zastosowanie pełnego dekielka. Jego spora powierzchnia umożliwiła przestawienie na nim sporej grafiki symbolizującej złamanie szyfru Enigmy. W środku koperty znalazł się mechanizm jednej ze spółek Seiko o symbolu TMI VK64, który jak już wspomniałem został wyposażony w datownik, wskaźnik czasu dwudziesto cztero godzinnego oraz trzydziesto minutowy stoper. To co może razić w tym mechanizmie to brak sekundnika i chcąc ożywić tarczę należy użyć po prostu górnego przycisku włączającego stoper. Wspominając już o nich należy zauważyć, że pracują one dość lekko, czyli charakterystycznie dla mechanizmów zasilanych baterią. Zastosowana konstrukcja koperty w połączeniu z zakręcaną sygnowaną koronką gwarantuje nam klasę wodoszczelności aż na poziomie WR200.


Znajdujący się w 22 milimetrowych uszach czarny, materiałowy pasek, który od spodu został wykończony skórą sprawa bardzo pozytywne wrażenie. Jego konstrukcja dodatkowo powoduje, że jest on po prostu wyjątkowo miękki przez co bardzo dobrze dopasowuje się do naszego nadgarstka. Sporo uroku dodają mu również zastosowane stalowe szlufki oraz sygnowana szczotkowana klamra. W sumie, gdyby nie to, że widziałem w sieci zdjęcia Enigmy na meshu, co dla mnie stanowi duet idealny, to ciężko byłoby mi znaleźć ciekawszą alternatywę niż oryginalnie zaproponowany przez producenta paska.


G. Gerlach swój kwarcowy model wycenili na kwotę 950 pln i kwota ta wydaje mi się bardzo solidnie wyważona. W zamian otrzymujemy ciekawy projekt, z polskim DNA, szafirowym szkłem i klasą wodoszczelności wynoszącą aż WR200. Stanowi on bardzo ciekawą alternatywę dla osób szukających zegarków o zbliżonej stylistyce z mechanicznymi mechanizmami (a tych na rynku nie brakuje vide Hamilton Pan Europ, Tissot PRS 516 Chrono H31, Magrette Moana) w dużo rozsądniejszej cenie. Mimo wszystko wierzę, że znalazłaby się jednak sporo osób, którzy zdecydowaliby się na dopłatę i zakup takiej wersji polskiej Enigmy.


Po kilkudniowych testach mogę stwierdzić, że jest to bardzo udany projekt fundacji G. Gerlach. Jego uniwersalna, ciekawa stylistyka w połączeniu z dobrze skalkulowaną ceną, bogatą gamą kolorystyczną składają się na dojrzały, kompletny produkt wart zainteresowania. Nie bez znaczenia są tu również polskie korzenie, które zawsze są warte odnotowania i stanowią dla mnie wartość dodaną. Gdyby tylko w środku było ST19 ;)

2 komentarze:

  1. Bardzo dobra recenzja. Jestem szczęśliwym posiadaczem Enigmy i w 100% podzielam zdanie autora. Osobiście wybrałem czarną tarczę do której nie mam żadnych zastrzeżeń. Czerń wydawała się jakoś bardziej enigmatyczna :P Nie mam aż tak mocnych przekonań co do automatów ale zgodzę się, że mechanizm automatyczny byłby dobrą alternatywą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie troche zbyt masywny , ale to kwestia gustu

    OdpowiedzUsuń