sobota, 22 listopada 2014

Seiko 5 SRP615K


Seiko 5 SRP615K  (data zakupu: 11.2014)
 
Czy zegarek musi kosztować sporo aby być dobrze wykonanym i sprawiać radość? To pytanie zadaje sobie pewnie wielu z nas poszukując nowego czasomierza. Zresztą, na początku swojej drogi zegarkowej zadawałem sobie je i ja. W efekcie stałem się posiadaczem pierwszego w swojej karierze zegarka wyposażonego w mechanizm automatyczny, a było to Seiko 5 o symbolu SNK803K2. Dzisiaj, po przeszło trzech i pół roku znowu sięgam po model japońskiego producenta. Dlaczego właśnie Seiko z emblematem piąć na tarczy? – O tym wyborze staram się napisać poniżej.

 
Do zegarków spod szyldu Seiko nikogo przekonywać nie trzeba. Jest to jeden z największym producentów zegarków i mechanizmów na świecie. Jego oferta jest przeogromna i niemal w każdej półce cenowej posiada swoich przedstawicieli, począwszy od budżetowych modeli Seiko 5, poprzez średnią półkę reprezentowaną przez serię Prospex czy Sarb aż do ekskluzywnych modeli Grand Seiko i linię zegarków Credor. To czego zawsze możemy być pewni, to niezależnie od ceny jaką przeznaczymy na japoński produkt to otrzymana w zamian adekwatna jakość.
 
Pomimo przeogromnej oferty Seiko dotychczas niewiele egzemplarzy spowodowało u mnie szybsze bicie serca. Oba zakupione na początku mojej drogi zegarkowej produkty japońskiego producenta jako jedne z pierwszych zostały wytypowane do odsprzedaży, a aktualnie poszukiwania nowego zegarka zazwyczaj zaczynam od przejrzenia oferty konkurencyjnego Orienta (który to notabene także jest własnością korporacji Seiko). Jeżeli jednak myślimy o zakupie taniego zegarka z mechanizmem automatycznym to po prostu nie sposób pominąć jest tu przebogatą ofertę modeli Seiko 5.
 
Skąd u mnie pomysł na zakup budżetowca nikomu kto czytał moje poprzednie wpisy tłumaczyć nie trzeba, a to, że tani zegarek może również dawać sporo radości przekonał mnie jeden z tegorocznych zakupów jakim był recenzowany Orient Patelnią. Uświadomił mnie on, że niedrogi zegarek też może mieć wiele do zaoferowania i sprawiać sporo frajdy. Poza tym, moje prawie czteroletnie doświadczenie podpowiada mi, że nie ma zegarków w stu procentach uniwersalnych i warto starać się jak najbardziej zróżnicować swoją kolekcję. Bo czy każdy zegarek będzie pasować do bojówek i polaru na leśnym spacerze z psem? A tego właśnie od nowego nabytku oczekiwałem.
 
Tak też dochodzimy do modelu SRP615K będącego bohaterem niniejszego wpisu. Przeglądając zdjęcia producenta zamieszczone w sklepach internetowych na ten nowy model Seiko nie zwróciłbym nawet uwagi, jednak kiedy natrafiłem na rzeczywiste zdjęcia na jednym z blogów sytuacja zmieniła się diametralnie. Wiedziałem, że ta nowa piątka może okazać się strzałem w dziesiątkę. Wystarczyło tylko zasłonić czarny skórzany pasek, który pasował do nie jak przysłowiowa pięść do nosa aby dostrzec w niej drzemiący militarny potencjał. Po chwili zastanowienia, pomimo niesprzyjającemu klikaniu kursowi dolara, mój rachunek na karcie kredytowej został obciążony kwotą 158$. Pozostało już tylko czekanie. I tak po drobnych przebojach z DHLem oraz odprawie celnej dotarła do mnie w końcu wyczekiwana paczuszka skrywająca malutkie pudełko Seiko wraz z dorzuconą instrukcję obsługi.
 
Jakie pierwsze wrażenie wywarła na mnie nowa piątka po wyjęciu z opakowania? Całkiem pozytywne, chociaż muszę przyznać, że do efektu WOW trochę zabrakło, a to japoński produkt zawdzięcza wspomnianemu wcześniej oryginalnemu czarnemu zwężanemu paskowi. Paradoksalnie poza jego kolorystycznym dopasowaniem, nie specjalnie można się do niego przyczepić. Wykonany on został z miękkiej i wygodnej skóry cielęcej, dzięki której całkiem dobrze układa się na ręce gwarantując niezły komfort noszenia, jednak dla mnie do opisywanej piątki po prostu on nie pasuje. Szkoda, że Seiko nie pokusiło się o sprzedaż tego modelu na pasku typu canvas czy nato, jego odbiór byłby zupełnie inny Niesmak po pasku ratuje spora, bo 45mm w całości polerowana koperta do której wykonania nie można mieć większych zastrzeżeń poza… No właśnie, poza dwoma podcięciami znajdującymi się w 22mm uszkach. Co autor miał na myśli projektując je w tym miejscu, nie pytajcie - ja nie mam pojęcia. Pomijając powyższe o nowej piątce pozostaje mi już tylko pisać w superlatywach a wszystko to dzięki pięknej tarczy i niespotykanej kolorystyce SRP615K.
 
Zakładając jednak piątkę na rękę o wszystkim zapominamy i cała nasza uwaga skupia się na pięknej tarczy, a to dzięki uzyskanemu wizualnemu efektowi głębi. Przy niewielkiej bo 12mm wysokości koperty producentowi udało się stworzyć iluzoryczny przestrzenny widok, który to zawdzięczamy połączeniu zewnętrznego dwukierunkowego bezklikowego bezela przykrytego przez typowe dla budżetowych produktów Seiko płaskie szkło typu hardlex oraz sporemu wewnętrznemu pierścieniowi. Znaczącą rolę odgrywają tu również nietypowe kolory – beż oraz zgniłozielony khaki, a dodatkowego smaczku dodają promieniste srebrne linie, powoduję ciekawą grę światła. Sama tarcza również wykonana jest bardzo dobrze, nakładane indeksy oraz nietypowe okno podwójnej daty uzupełniają całość projektu. Dzieje się na niej sporo, jednak dzięki czarnym wskazówkom odczyt godziny nie stanowi specjalnego problemu. Warto też zwrócić na miły akcent czerwonego grotu w wskazówce sekundowej, który został wykonany w kształcie samolotu – ot, mała rzecz a cieszy. Oczywiście jak na Seiko przystało na wskazówkach i indeksach znalazła się masa luminescencyjna o której efekt świecenia możemy być spokojni.
 
Zakręcany szklany dekiel wraz z kopertą pozwala uzyskać klasę wodoszczelności na poziomie WR100 – czyli całkiem przyzwoicie. Opisywana piątka napędzana jest dość nowym mechanizm Seiko o symbolu 4R36A. Konstrukcja będąca następcą słynnego ale leciwego już 7S36 oparta została o 24 kamienie łożyskujące i w przeciwieństwie do swojego poprzednika wyposażona została w funkcję stop sekundy oraz możliwość ręcznego dokręcania sprężyny. Analogicznie do swojego poprzednika balans pracuje tu z częstotliwością 3Hz a konstrukcja rotora powoduje, że jego praca jest niesłyszalna. Charakterystyczną cechą Seiko z serii pięć jest obecność podwójnej daty, czyli połączenia dnia tygodnia i miesiąca, którą to ustawiamy w drugiej pozycji koronki. Do jej pracy również nie można mieć zastrzeżeń choć szkoda że nie umieszczono na niej żadnego logo. Czy mechanizm będzie równie odporny jak jego poprzednik – pokaże czas.
 
Spora ilość zegarków, która przeszła przez moje ręce w ostatnim czasie powoduje, że szukam w nowych nabytkach pewnego powiewu świeżości czy oryginalności i taki właśnie okazuje się SRP615K. Ten mariaż pilota, zegarka militarnego czy divera wyszedł Japończykom wyjątkowo dobrze i wpisał się idealnie w moje aktualne potrzeby. W mojej kolekcji stanowi on świetną kolorystyczną alternatywę dla Orienta Excoursionisty – czyli zegarka równie nie do końca zdefiniowanego. Niestety, nietypowy charakter opisywanej piątki w połączeniu z mocno określoną kolorystyką jest też jej główną wadą. Osobiście, pomimo niezaprzeczalnych plusów ciężko mi sobie SRP615K wyobrazić w roli tego jedynego zegarka a jeden ze znajomych podsumował, że jest to już raczej produkt tylko dla pasjonatów. Jeżeli jednak szukamy weekendowego czy wakacyjnego kompan to piątka będzie na pewno dobrym wyborem.
 
Opisywane Seiko z serii pięć obok wspomnianego wcześniej orienta są świetnymi przykładami na to, że w każdym przedziale cenowym można znaleźć dobrze wykonany zegar, który również może dawać sporo frajdy. Co najważniejsze, oferta piątek jest na tyle bogata, że pewnie każdy jest w stanie wybrać z niej coś interesującego dla siebie i samemu przekonać się czy z japońskim producentem jest mu po drodze. Świetny stosunek ceny do oferowanej jakości powoduje, że są to chyba najczęściej polecane zegarki na forach tematycznych i mi nie pozostaje nic innego niż również japońską piątkę polecić! 

2 komentarze:

  1. Witam bardzo ciekawy blog zapraszam również do mnie :)

    http://timechronograf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałem recenzję na Forum, bardzo ciekawy wpis i zegarek.

    OdpowiedzUsuń